Janowicz – kariera, sukcesy, życie sportowe
Jerzy Janowicz to tenisista, który w pewnym momencie był dosłownie na ustach całej Polski – i to nie bez powodu. Jako pierwszy Polak w historii dotarł do półfinału turnieju wielkoszlemowego w grze pojedynczej, co na długie lata uczyniło go ikoną krajowego tenisa. Łodzianin o wzroście ponad dwóch metrów łączył siłę z nieoczekiwaną finezją, a jego droga na szczyt była tak samo ekscytująca, jak dramatyczna historia jego kontuzji. Poniżej – pełny obraz kariery człowieka, który zmienił postrzeganie polskiego tenisa na świecie.
Jerzy Janowicz – kim jest i skąd pochodzi
Jerzy Filip Janowicz urodził się 13 listopada 1990 roku w Łodzi. Jego rodzice byli zawodowymi siatkarzami – ojciec Jerzy senior grał w pierwszej lidze, a matka Anna Szalbot była utytułowaną zawodniczką. Anna zdobyła 6 medali mistrzostw Polski, w tym 2 złote, i wystąpiła w ponad 70 meczach reprezentacji Polski. Sportowe geny miał więc zakodowane od urodzenia – i szybko dał temu wyraz.
Tenisową karierę rozpoczął w wieku pięciu lat, a pierwsze kroki stawiał w klubie Orkan, gdzie trenował do 2004 roku, następnie grał w łódzkim AZS-ie, a później w MKT Łódź. Edukacja była ściśle związana z łódzką Szkołą Mistrzostwa Sportowego, gdzie rozwijał swoje umiejętności pod bacznym okiem wykwalifikowanych trenerów. Wsparcie w kształtowaniu kariery sportowej Janowicza zapewniła także firma Prokom, której program sportowy pozwolił mu na dalszy rozwój i zdobycie cennego doświadczenia.
204 cm wzrostu i oficjalny rekord serwisu wynoszący 251 km/h – Jerzy Janowicz należał do najgroźniej serwujących tenisistów na świecie.
Początki i juniorskie sukcesy
W 2006 roku Janowicz rozpoczął grę w turniejach zagranicznych. Szybko okazało się, że nie jest to tylko kolejny utalentowany junior z Polski. Finalista wielkoszlemowych turniejów juniorskich US Open w roku 2007 oraz Roland Garros w roku 2008 – to osiągnięcia, które zwróciły uwagę całego tenisowego świata. W finale US Open 2007 przegrał z Richardasem Berankisem, a rok później w Paryżu – z Tung-Wei Yangiem, ale sam fakt dwukrotnego dotarcia do finałów juniorskich Szlemów świadczył o ogromnym potencjale.
W lipcu 2008 roku zadebiutował w reprezentacji Polski w Pucharze Davisa w meczu przeciwko Białorusi, pokonując Maksa Mirnyi i przyczyniając się do zwycięstwa Polaków. Miał wówczas zaledwie 17 lat. Jako zawodnik Górnika Bytom wywalczył Drużynowe Mistrzostwo Polski w 2009 i 2010 roku.
Przełom 2012 roku – Paris Masters i wejście do elity
Rok 2012 to moment, w którym Janowicz przestał być „obiecującym Polakiem” i stał się realną siłą na tourze ATP. Przebił się do Top 100 16 lipca 2012 roku po wygraniu tytułu challengerowego w Scheveningen. Ale prawdziwy wybuch nastąpił jesienią.
Na Paris Masters wszedł do turnieju jako kwalifikant z rankingiem nr 69 i dotarł do finału, pokonując po drodze Philippa Kohlschreibera, Marina Čilicia, Andy’ego Murraya (ratując piłkę meczową), Janko Tipsarevicia i Gillesa Simona. W finale przegrał z Davidem Ferrerem 6:4, 6:3. Mimo porażki w decydującym meczu, ten turniej zmienił wszystko.
Janowicz był pierwszym kwalifikowantem, który dotarł do finału rangi ATP Masters 1000 od czasu Guillermo Cañasa w Miami w 2007 roku.
Sezon 2012 zakończył na 26. pozycji w rankingu światowym, a w ciągu całego roku wygrał trzy turnieje challengerowe. Skok z pozycji 221. (na koniec 2011 roku) do top 30 w ciągu jednego sezonu to jeden z bardziej spektakularnych awansów w historii polskiego tenisa.
Wimbledon 2013 – historyczny półfinał
Jeśli jest jeden moment, który definiuje karierę Jerzego Janowicza, to właśnie Wimbledon 2013. Janowicz zapisał się w historii polskiego tenisa jako pierwszy polski półfinalista wielkoszlemowy w grze pojedynczej.
Do półfinału dotarł, pokonując Melzera w pięciu setach i Kubota w jedynym polskim ćwierćfinale w historii Wimbledonu, a następnie przegrał z rozstawionym z numerem 2. Andy Murrayem. Po wygranym meczu z Kubotem obaj zawodnicy wymienili się koszulkami – po piłkarsku, co stało się jednym z bardziej wzruszających obrazków polskiego tenisa.
Janowicz pozostał najmłodszym półfinalistą wielkoszlemowym od czasu, gdy del Potro wygrał US Open w 2009 roku.
Dzięki świetnemu występowi w Wimbledonie oraz solidnym wynikom w innych turniejach, Janowicz osiągnął najwyższą w karierze pozycję w rankingu ATP – 14. miejsce w sierpniu 2013 roku. W polskim rankingu wszech czasów plasuje się na trzecim miejscu – po Hubercie Hurkaczu i Wojciechu Fibaku.
Styl gry i atuty na korcie
Jerzy Janowicz to jeden z najwyższych (204 cm) i najpotężniej serwujących tenisistów na świecie, dysponujący jednak również bardzo dobrą – jak na swój wzrost – koordynacją ruchów i mający smykałkę do gry kombinacyjnej, z ulubionym i czasem nadużywanym skrótem.
Jego styl był trudny do sklasyfikowania – z jednej strony brutalny serwis i agresywna gra z głębi kortu, z drugiej subtelne skróty i nieoczekiwane zagrania przy siatce. Najwyżej sklasyfikowany na 14. pozycji rankingu światowego ATP łodzianin pokonał w swojej karierze czołowych zawodników, takich jak Andy Murray, Grigor Dimitrow, Marin Cilić, Karen Chaczanow czy Gael Monfils.
Puchar Hopmana i Puchar Davisa
W 2015 roku Janowicz, grając razem z Agnieszką Radwańską, zdobył Puchar Hopmana – nieoficjalne mistrzostwa świata drużyn mieszanych. To był jeden z ostatnich wielkich sukcesów w jego karierze, ale też wyjątkowy – bo osiągnięty w duecie z inną legendą polskiego tenisa.
Janowicz był współtwórcą jedynego w historii awansu reprezentacji Polski do Grupy Światowej Pucharu Davisa w 2015 roku. Występy w drużynie narodowej – łącznie 17 spotkań w Davis Cup – zawsze były dla niego bardzo ważne. Reprezentowanie biało-czerwonych traktował jako coś więcej niż tylko obowiązek.
Kontuzje i walka o powrót
Od sezonu 2016, trapiony kontuzjami kręgosłupa i kolana, Janowicz grał z coraz dłuższymi przerwami i już bez sukcesów. To był stopniowy, bolesny koniec pewnej ery. Nie grał żadnych meczów od listopada 2017 roku aż do 2020 roku z powodu kolejnej kontuzji kolana. W kwietniu 2019 roku lekarze w końcu pozwolili mu wrócić do treningów.
W lutym 2020 roku Janowicz doczekał się długo wyczekiwanego powrotu na tour – zagrał na Open de Rennes. W 2022 roku odpadł w pierwszej rundzie kwalifikacji challengera ATP w Lugano, a w czerwcu w pierwszej rundzie imprezy podobnej rangi w Poznaniu. Dopiero pod koniec lata udało mu się osiągnąć dwa ćwierćfinały challengerów w Hiszpanii. Próby powrotu były szczere, ale kolano nie dawało mu szans na regularną grę na wysokim poziomie.
Sezon 2017 zakończył na pozycji nr 122 w rankingu ATP. To był już zupełnie inny świat niż szczyt z 2013 roku. Łączna kwota zarobionych nagród w całej karierze wyniosła ponad 3,76 miliona dolarów.
Jerzy Janowicz – padel i nowy rozdział
Od sezonu 2023 Janowicz gra już tylko w padla, choć oficjalnie tenisowej kariery nie zakończył. Padel pochłonął go bez reszty i z tą dyscypliną wiąże plany na przyszłość. To sport, który łączy elementy tenisa i squasha, rozgrywany na mniejszym, ogrodzonym korcie – i wyraźnie przypadł mu do gustu.
Przejście z profesjonalnego tenisa do padla to nie jest wycofanie się ze sportu, lecz jego naturalna ewolucja. Janowicz nadal jest aktywnym zawodnikiem, tyle że na zupełnie innych zasadach.
Życie prywatne – rodzina i najbliżsi
Od 2013 roku życie Jerzego Janowicza zyskało nowy wymiar – związał się z utalentowaną polską tenisistką Martą Domachowską. Marta Domachowska w latach 2003–2006 była pierwszą rakietą Polski, a w szczycie kariery zajmowała 37. miejsce w rankingu WTA. Oboje doskonale rozumieją realia życia zawodowego sportowca – to rzadkie i cenne.
Wraz z żoną Janowicz wychowuje syna Filipa, który już od najmłodszych lat trzyma w rękach rakietę tenisową. Filip urodził się w 2019 roku. Sportowe geny w tej rodzinie wyraźnie nie zamierzają odpuszczać.
W 2013 roku Jerzy Janowicz został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta RP za osiągnięcia w tenisie. To jedno z najbardziej wymownych uznań, jakie może otrzymać sportowiec w Polsce.
Janowicz to postać, która wpisała się w historię polskiego sportu w sposób nieodwracalny. Półfinał Wimbledonu, Paris Masters, Puchar Hopmana – lista jest konkretna i imponująca, nawet jeśli kontuzje nie pozwoliły mu rozwinąć skrzydeł w pełni.
